O rozwoju troszkę więcej

Dokańczając jeszcze ostatnią notkę – nauka, postęp naukowy, odpowiada na pytanie o to, jak działa materia, jak działają systemy, które z niej wyrastają, a rozwój duchowy, czy praca nad sobą, odpowiada na pytanie, jak działa człowiek, jak działa “dusza”, jak działają procesy wewnętrzne.

Nie da się zrozumieć siebie, jeśli patrzy się na siebie jak na worek materii, ale nie da się też w pełni zrozumieć zewnętrznego świata jeśli się bezpośrednio na niego nie spojrzy. Szkiełko i oko, ale z otwartym umysłem. Jeśli coś się nie układa albo wpada się w schematy, to często brakuje albo jednego, albo drugiego. Czy wewnętrznego poznania i dziecięcej ciekawości, braku uprzedzeń, czy empirycznego doświadczania i głębokiej obserwacji. Kiedy są obie te rzeczy, we właściwej proporcji, wtedy łatwo jest działać jak skalpel – mieć ogromną precyzję, skuteczność i efekty.

Advertisements

O pracy nad sobą.

Rozwój osobisty zajmuje się takim kształtowaniem siebie i swojej osobowości, by łatwiej realizować swoje cele.

W rozwoju duchowym chodzi o odkrywanie siebie, rozumienie siebie i takie zmiany w sobie, które służą życiu w zgodzie z samym sobą i rozwijaniu bezwarunkowości w życiu.

Najlepiej kiedy to pierwsze wynika z drugiego, gdy cel to efekt uboczny i nie przesłania tego co faktycznie ważne : )

O zagubieniu w drodze do celów

Droga do celu potrafi być wtedy jak przechodzenie przez gęsty las. Czasem człowiek gubi się w tym lesie, zapomina o tym że ma cel, a będąc otoczonym przez te drzewa-przeszkody, nie widzi ani drogi powrotu ani końca – zwieńczenia tej drogi. Wtedy znajduje się w punkcie, gdzie okoliczności, problemy, ograniczenia, mają największe znaczenie – największą siłę, na całej drodze do osiągnięcia założonego sobie celu.

Wtedy one wydają się najbardziej realne, mają największy wpływ, wtedy jest się najbardziej odsłoniętym wobec nich. Człowiek doświadcza swojej własnej bezbronności i go to np. pożera bądź uczy się on zamykać siebie i swoje serce – w tym przypadku przeciwstawia się, uczy się przeciwstawiać problemom, osobom, wybiera konfrontację – ale zbrojną, jako sposób na rozwiązywanie problemów. W tej perspektywie każda przeszkoda, czy osoba stojąca na drodze, to coś co potrzeba pokonać.

Tak naprawdę polega to na tym, że do każdej przeszkody czy osoby spotkanej na tej drodze, podchodzi się z podniesioną obroną – radzenie sobie polega na pójściu do przodu z postawą obronną, wzbudzonym w sobie napięciem. Napięciem, które ma właśnie otaczać i chronić tą bezbronność.

Rozwiązaniem jest porzucić obronę, zrzucić pancerz – nie po to by wystawić się na “żer”, ale by skierować swoją uwagę w siebie, otworzyć się, zaufać, wrócić do tego, czego się naprawdę chce i zacząć iść do przodu.

Energia w języku duchowości

Często można się spotkać, przemierzając artykuły czy książki o tematyce rozwoju duchowego, z terminem energii. Wysokie wibracje, niskie wibracje, czysta energia, zabrudzona energia – energia określonej barwy, może i smaku, zapachu, czy w postaci dźwięku. Co to wszystko oznacza? Przede wszystkim trzeba sobie powiedzieć, że energia w duchowości, to coś całkowicie subiektywne – albo inaczej, energia, to coś co można subiektywnie odczuć. Coś ma wysoką energię, czyli subiektywnie (na miarę odczuć osoby, która ją tak nazywa) daje wrażenie wzniosłości, zgodności, wzmacniania pozytywnych cech, coś ma niską, czyli odstręcza, oblepia np. itp.

Mimo że jest to subiektywne, nie zmienia to tego, ze może być informatywne. Tak jak dla nas, np. dobre może być zjedzenie jabłka, tak dla muchy, może być dobre zjedzenie czegoś innego ; ) I tak krowi placek może mieć wysokie wibracje, zależnie od kontekstu, czyli odbiorcy. My jesteśmy zbudowani tak, że to jabłko współgra z nami, muchy, a być może nawet jacyś inteligentni obcy? traktują to, co dla nas odstręczające czy obrzydliwe, jako największy rarytas. Dlatego tu jest ważne zrozumieć, że dla różnych osób, dla różnych istot, gatunków, etc. to co dobre, może oznaczać co innego. Owszem, są pewne uniwersalne wartości – związane np. z niekrzywdzeniem innych, bezwarunkowym szczęściem, miłością etc. ale poza tymi uniwersalnymi wartościami, to co jest dla danej istoty dobre, może się różnić.

Pisząc dalej, subiektywne odczuwanie jest informatywne dla osoby, której dotyczy. I może być to bardzo informatywne. Dlatego że jest to najbardziej wrażliwa aparatura badawcza : ) Odczuwanie, to coś co potencjalnie nie pozostawia wątpliwości odnośnie odpowiedzenia sobie na pytanie “jakie coś jest dla mnie?”. To ma też zastosowanie w badaniach radiestezyjnych. Radiesteta bada, jakie coś jest dla niego. Jak coś wpływa na jego organizm, stan emocjonalny itp. Tu istnieje ryzyko zasugerowania się, wnoszenia do swoich badań uprzedzeń, itp. ale w ramach praktyki człowiek w pewnym sensie, uczy się poznawać własny “instynkt”. Czyli dobry “badacz” to ktoś, kto w najbardziej niezakłócony sposób odczuwa, jakie coś jest dla niego. Dalej to się przenosi na odczuwanie energii “miejsca”, osób, etc. I jedyną metodą na sprawdzenie prawdziwości odczuć, ich adekwatności, jest ich weryfikowanie. Nie warto się zamykać w samych odczuciach, warto też je weryfikować czy konfrontować z odczuciami innych etc. W ten sposób dostaje się bardzo dobre narzędzie, do rozumienia siebie, swoich potrzeb, upodobań, wpływu zewnętrznego ale też do rozumienia innych. I jest to takie narzędzie, bez którego trudno się obyć we własnym rozwoju, bo nawet jeśli nie jest się mistrzem w badaniu tego co na zewnątrz, można być mistrzem w badaniu tego co się czuje. A to bardzo wartościowa umiejętność.

Podsumowując i powtarzając się : ) Energia w ujęciu duchowym, to coś co się odczuwa, to coś, czego skalę wyznacza subiektywne odczuwanie. Tak jak jest aparatura badawcza do sprawdzania poziomu np. napięcia elektrycznego, tak subiektywne odczuwanie jest aparaturą do badania “energii” w kontekście duchowym.