Czym jest karma?

Karma to, mówiąc w skrócie, uwarunkowania. Uwarunkowania i wynikające z nich tendencje. Tendencje te, nie muszą być uświadamiane, mogą mimo tego działać pod powierzchnią i ujawniać się jedynie w postaci efektu końcowego. Efekt końcowy, który nie zadowala, świadczy o istnieniu uwarunkowań, czy to wewnętrznych, czy zewnętrznych, które nie są uświadamiane.

Praca z t.zw. karmą, to głównie odkrywanie tych uwarunkowań i uwalnianie się spod ich wpływu. Poznawanie swojej karmy, to zrozumienie swoich uwarunkowań i tego dokąd one prowadzą. Jakie ma to znaczenie? 🙂 Poznanie własnej karmy ma znaczenie, gdy próbujemy pójść z punktu A do punktu B, a napotykamy przeszkody. Również wtedy, gdy czujemy po prostu zgrzyty w życiu codziennym, w poziomie szczęścia, zadowolenia, radości.

Jakie są metody na poznawanie tych uwarunkowań? Najprostszym sposobem jest medytacja, odpowiednia obserwacja problemu w stanie umysłu, gdzie jest uspokojenie. Medytacja o tyle różni się od normalnego przemyśliwania problemu (w stanie czuwania), że dzięki relaksowi, dzięki zniknięciu napięć w ciele i umyśle, w emocjach, – w obserwacji problemu, rozpatrywaniu go, zaangażowane są obszary siebie, możliwości umysłu, które są na co dzień z reguły niewykorzystane. I tak jak w stanie czuwania rozpatrujemy problem logicznie czy na bazie swoich wcześniejszych doświadczeń, tak medytacja otwiera drogę do tego by problem rozważać w nowy, nieznany dotychczas sposób – na tym w sumie ona polega, że wprowadza się siebie w taki stan umysłu, odczuwania, że ten problem jest rozważany, bez z góry założonego rozwiązania – można powiedzieć że idzie się na żywioł w swoim zastanawianiu się. Otwiera się swój umysł i swoje odczuwanie, na wszystkie rzeczy, które mogą przyjść, a które są adekwatne do tego problemu. Po prostu, umysł stara się znaleźć najkrótszą drogę między problemem a jego zrozumieniem, między problemem a jego rozwiązaniem.

Medytacja w tym kontekście, uzdrawiania karmy, przekraczania uwarunkowań, ma rolę z jednej strony rozpracowywania problemu, z drugiej pomaga w odkrywaniu dotychczas nieznanych możliwości i rozwiązań. I tu zazwyczaj jest potrzebna właściwa kolejność, t.zn. zanim pewne rzeczy staną się możliwe, zanim pewne opcje zaczynają być realne, namacalne, to najpierw potrzeba rozwiązać to co stoi na przeszkodzie. I tak zanim dojdzie się do medytacji na np. rozszerzanie swoich możliwości, najpierw przechodzi to przez etap rozwiązywania konkretnego problemu (emocjonalnego, związanego z uwarunkowaniami etc.) i dopiero potem umysł jest gotowy na to, żeby odkrywać nowe opcje, nowe możliwości. Czyli najpierw potrzeba rozwiązać te supełki które ma się w sobie w danym temacie, żeby była możliwa nieskrępowana eksploracja i poszerzanie swojego wpływu, możliwości, poziomu doświadczeń w danej dziedzinie życia. Czyli notabene, najpierw sobie radzi z obciążeniami karmicznymi, a potem uzyskuje środki do swobodnego działania na płaszczyźnie na której one wystąpiły.

Dalszą opcją pracy z karmy jest też oczywiście modlitwa : ) Modlitwa, to mówiąc w skrócie, odwoływanie się do czegoś czystego, rezygnacja z prób rozwiązania problemu swoim rozumowaniem, a zrobienie miejsca na to, by rozwiązanie samo się pojawiło. Modlitwa to taka forma medytacji, gdzie wyrażany jest akt zaufania, pozwolenia by rozwiązanie samo się ujawniło i by przyjąć cokolwiek w wyniku tego przyjdzie. Wynika to z założenia że jest w sobie, czy w świecie, poziom na którym istnieją już rozwiązania danego problemu. I to co się robi, to odwołuje się do poziomu, gdzie rozwiązanie już jest. A każdy pętel zawsze da się rozwiązać –  taka jest jego natura, bo każdy problem, który ma namacalną formę, ma też słabe punkty i na każdy pętel czy supeł jest jakiś sposób. Tak jak kamień można skruszyć, metal stopić, zasłonę przeciąć, tak każdy problem w jego strukturze zawiera sposób na niego. I tak jak medytacja to bardziej aktywna forma rozpraszania tego problemu, tak modlitwa przydaje się tam, gdzie nie znajduje się rozwiązania w całym swoim pojmowaniu. Po prostu przyznaje się – “nie wiem” i otwiera się na to by rozwiązanie odebrać.

Są też setki pewnie różnych technik, które pomagają w rozwiązywaniu karmy, zazwyczaj oparte są o zrozumienie siebie, swoich emocji, reakcji, ale też swoich możliwości, potencjału, każda technika jest dobra jeśli się sprawdza dla osoby która z niej korzysta : )

Kontynuując temat i wracając do samej karmy, no właśnie, skąd się bierze karma? Z karmą nie jest zawsze tak, że powstaje ona na zasadzie “jak się pościelisz, tak się wyśpisz; sam sobie winien jesteś”. Owszem, można tak powiedzieć, ale to uproszczenie, a uproszczenia mają to do siebie, że nie są praktyczne i nie przynoszą rozwiązania. Przede wszystkim, karma jako obciążenie, powstaje w wyniku świadomego bądź nieświadomego wyboru, działań, decyzji, nieadekwatnych do tego co się napotyka. I może to być działanie ze świadomością konsekwencji, ale częściej jest to działanie, którego konsekwencji się nie zna. Czyli nie jest tak, że człowiek sam z nieprzymuszonej woli, wybiera coś dla siebie złego. Nie, może być tak, że nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie będą skutki tego wyboru, nie ma też np. wystarczającego kontaktu ze swoją intuicją, czy jej nie poznał w tym zakresie, by otrzymywać wystarczająco silny sygnał, by w coś np. nie wchodzić. Bo gdzieś jest w tej osobie informacja, albo potencjał tej informacji, że coś np. się źle skończy, ale nie ma to np. odpowiedniej siły przebicia by się zamanifestować. Dlatego np. warto rozwijać świadomość swoich działań, swoich wyborów. Świadomość potrafiąca wyczuć, określić, która ścieżka jest nieuwiązująca, która ścieżka jest najbardziej adekwatna, nie jest wiązana karmą. Takie działanie jest wtedy, z poza poziomu karmy, to może być np. rozwiązanie, które upraszcza jakiś proces, jest np. rewolucyjne czy na skalę globalną czy na skalę własnego życia i ono wtedy nie dość że nie tworzy nowej karmy, nowych zależności to rozprasza jakąś obecną, wyciąga, przekracza poziom karmiczny, poziom odtwarzania pewnych zachować, schematów, odczuć, itp. Bo uzdrawianie karmy, to też znajdowanie rozwiązań. To jakby dojście do takiego poziomu świadomości w danym aspekcie, gdzie widzi się możliwość nieuczestniczenia w danym schemacie i jest się w stanie z niej skorzystać. I to nie musi być samo rozwiązanie tego w głowie, to może być jak najbardziej znajdowanie namacalnych rozwiązań na płaszczyźnie fizycznej. Owszem, rozwiązanie może się pojawić na płaszczyźnie wewnętrznej, ale realne rozwiązanie karmy pojawia się wtedy, kiedy przeniesie się je na płaszczyznę fizyczną (jeśli to niej coś dotyczy a nie tylko poziomu wewnętrznego).  Czyli rozwiązanie doczesnych problemów, problemów życia codziennego, nawet w kontekście prostych prac, wysiłku fizycznego, etc. jest też formą rozwiązywania karmy. Omijanie uwarunkowań, znajdowanie rozwiązań przekraczających te uwarunkowania, to przekraczanie karmy.

Opiszę jeszcze też inny ważny aspekt karmy, związany z pragnieniami, ich realizacją bądź niemożnością ich realizacji. Generalnie, pragnienie rodzi karmę, pragnienie rodzi uwarunkowanie, ale skuteczne działanie na płaszczyznach których dotyczy pragnienie, potrafi dawać spełnienie i rozwiązywać zawartą w tym karmę. Jeśli ma się pragnienie i nie umie się go realizować, albo się z nim walczy to rodzi się dodatkowa warstwa karmy. Bo poza tym, że pojawia się niespełnienie związane z niezrealizowaniem pragnienia, to pojawiają się też przed tym konflikty wewnętrzne, próby poszukiwań czasem skierowane w samego siebie w negatywny sposób, dlaczego coś się nie udaje. I zanim dojdzie się do karmy związanej z samą realizacją bądź nie realizacją pragnienia, człowiek zajmuje się swoimi reakcjami na nie. I dopiero kiedy czysto jest na poziomie tych reakcji, człowiek jest w stanie na trzeźwo oceniać czy chce swoje pragnienie realizować, czy jest ono możliwe do realizacji, a jeśli nie, to co lepszego (również dającego spełnienie) jest realnie dla niego. Moje zdanie jest takie, jeśli naprawdę się czuje, że się czegoś chce, to warto spróbować, dojść tak daleko, jak to tylko możliwe i zaakceptować to na ile udało się to (zgodnie z pierwotnymi oczekiwaniami), na ile nie i podziękować za tą przygodę, bądź w niej nadal uczestniczyć, jeśli wzbogaca i daje spełnienie. To się tyczy wszystkiego, co nie jest krzywdzeniem baź naruszaniem wolnej woli innych. To jest ta granica w realizowaniu swoich pragnień (jej naruszanie rodzi i tak niefajne konsekwencje, z którymi bardzo długo zazwyczaj trzeba jeszcze się spotykać i radzić). Trzeba też wziąć pod uwagę, żeby odróżnić to co realnie rani innych, od tego, czego sobie człowiek nie pozwala, co jest dobre, ale co do czego ma się obawę czy przeświadczenie, że robi to coś złego. Czasem zakrywa się w ten sposób prawdziwą kopalnie diamentu : )

Na koniec, hmm.. jest pewnie wiele aspektów karmy, nieporuszonych w tym artykule, mam nadzieję, że będzie on dostarczał dobrych wskazówek, do samodzielnej eksploracji tego tematu. Trzeba też wziąć pod uwagę, że dobra wiedza na temat karmy, to ta która daje zastosowanie, która pomaga znajdować rozwiązania i nie warto być też w tej wiedzy konserwatystą, bo zawsze można szukać dalej, weryfikować to co poznane, rozstawać się z tym co nie działa i pozwolić sobie również na swoje własne opinie i wglądy w tym zakresie. To co własne, z reguły potrafi być najgłębsze.

Advertisements