Nadawanie znaczenia i wartości

Wszystko na co reagujemy, to to czemu nadajemy wartość, czemu przypisujemy konkretne znaczenie. Jeśli na coś nie reagujemy, to znaczy że jest to dla nas neutralne pod względem znaczenia czy wartości. Wtedy można spojrzeć na to z akceptacją, nie budzi to emocji, ani chłodzi ani ciepli.
Jednocześnie, da się nadać czemuś wartość stwierdzeniami w rodzaju “on/ona już się dla mnie nie liczy” “ty dla mnie nic nie znaczysz” albo czasem cyniczną postawą w rodzaju “to mnie wcale nie interesuje, w ogóle mnie nie zajmuje, tylko tak sobie piszę dla jaj (bo taki mam do tego stosunek)” . Tak naprawdę, chodzi tu o albo o próbę odcięcia się albo o potrzebę wyrażenia, że coś nie ma znaczenia – ale one tak naprawdę pojawiają się wtedy, gdy coś rzeczywiście ma dla nas znaczenie. Znaczenie jakkolwiek negatywne, a jednak uwiązujące. Pierwszym krokiem do uwolnienia się od tego uwiązania, jest potrzeba zaakceptowania, że coś jest dla nas ważne, bądź ma jakieś znaczenie. Większość ludzi się tego boi ew. się wzbrania (czasem prężąc się czy wyrażając swoją potrzebę że to jest dla nich nieważne [mega-nieważne, super-nieważne – ale na tyle by to zakomunikować]). Lęk bierze się zazwyczaj z poczucia uzależnienia, z obawy przed tym, że jeśli zaakceptuję że coś jest dla mnie ważne, to nie będę się mógł/mogła od tego uwolnić. Jest to połowa prawdy – tu chodzi o przyznanie się przed sobą do swojej zależności, swojego uzależnienia, dopiero wtedy da się z nim pracować tak, żeby rzeczywiście się od niego uwolnić. W przypadku wzbraniania się, gdzie wchodzą inne względy, dzieje się tak często z powodu tego, żeby tworzyć podział między sobą, a obiektem który jest “nie-ważny”. Czasem jest silna chęć żeby się odseparować (np. twardziel-gej albo pasjonat nauki-ciemnogród czy nasz-ich[twój]) a czasem lubowanie się po prostu w poniżaniu innych. Jest też inna strona tego problemu, zdarza się (stosunkowo często) gdy ma się silną potrzebę bycia ważnym/ważną dla kogoś że wykorzystujemy taki mechanizm u innych i staramy się być dla nich ważni, nawet jeśli jesteśmy katowani czy upokarzani. Dzieje się to często w przypadku Pań trwających w nieszczęśliwych związkach – nawet jeśli mąż/chłopak jest katem albo nas odrzuca, to i tak pozwalamy mu się wyżywać na nas, bo realizuje to naszą potrzebę afekcji (“nie odrzucaj mnie, nie zostawiaj samej”).

Ekscytacja też jest pewną formą przypisywania znaczenia (czy jej skutkiem) -wypływa z nieznajomości wyniku, z niepewności. Patrzymy np. na mecz, budzą się w nas emocje, niepokój, płynne przechodzenie pomiędzy oczekiwaniami, czekaniem na wynik. Tak wygląda perspektywa fana sportu. Z perspektywy drugiej osoby, która nie czuje ekscytacji, to co widzi to np. kilkanaście osób biegających po boisku, kopiących lub rzucających piłką. To co różni się dla tych dwóch osób, to perspektywa wynikająca z przypisywania znaczenia temu co widzą. Przypisywanie określonego znaczenia (nie zawsze konkretnego, czasem w formie emocjonalnego stosunku) jest jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym czynnikiem w wyniku którego pojawiają się emocje, lub też – poczucie sensu życia.

Tak jak emocje związane z meczem, wynikają z przypisywania znaczenia temu co widzi się przed sobą czy na ekranie, tak poczucie sensu życia, motywacje, wynikać mogą z przypisywania czemuś konkretnego znaczenia, sensu. Im mniej człowiek świadomie podchodzi do siebie, tym bardziej nadawanie wartości jest zależne od okoliczności a mniej od niego samego. Gdy ktoś ma świadomość siebie, obserwuje siebie i swoje motywacje, może nie dać porwać się okolicznościom a zrozumieć siebie w takiej sytuacji, wyzwolić od przymusu nadania czemuś znaczenia (i wraz z tym wyzwolić od emocji). Idąc dalej, taka osoba jest w stanie sama wybrać, czemu chce nadać wartość i wraz z tym coraz bardziej uniezależniać się od zewnętrznych okoliczności (reagować na nie ze spokojem i z akceptacją) i cieszyć się tym, na co naprawdę ma ochotę.

Moim ulubionym zajęciem np. są spacery czasem na otwartych przestrzeniach, czasem w co ładniejszej architekturze miast, wiosek czy miasteczek. Zajęcie to dla wielu osób nie jest zbyt popularnym bo np. jest mało emocjonujące. Dla mnie też było ono kiedyś nieinteresującym – w czasach jeszcze gdy spacery czy bieganie, traktowałem jako np. dodatek do ćwiczeń na siłowni. Ale spróbowałem medytacji. Spróbowałem, wszedłem w nią głęboko, napełniałem się pozytywnymi uczuciami. I już kolejne wyjście na spacer, nie było takie same 🙂 Zacząłem dostrzegać inne barwy niż dotychczas, wszystko stało się bardziej wyraziste i fascynujące. Tak jakby przejść z SD do HD 🙂 Wtedy zaczęło się moje życie w HD początkowo w czasie samych spacerów. Po uzdrowieniu pewnych emocji i paru latach medytacji, teraz wychodząc na spacer za każdym razem potrafię go spędzić w sposób dla mnie fascynujący, czy jest pogoda taka, czy taka zawsze potrafię pójść i znaleźć coś, co sprawi że czuję się usatysfakcjonowany, zainteresowany, pochłonięty tym co widzę.

Przypisane znaczenie/wartość temu co widzę, zmieniło się wraz ze zmianą w mojej świadomości. Wraz ze zmianami, straciłem pociąg do pewnych rozrywek, np. oglądania zawodów sportowych, cięższych filmów. Takie rzeczy miały dla mnie wcześniej znaczenie – wywoływały we mnie ekcytację, zainteresowanie. Zauważyłem jednak że wchodzą w drogę tym pełniejszym dla mnie doświadczeniom – związanym ze spokojem, pochłonięciem bez emocjonowania się, fascynacją tym światem, każdym doświadczeniem. Zrobił się wtedy we mnie prosty rachunek – wybrałem to co sprawiało mi większą przyjemność 🙂 Nadanie czemuś znaczenia w wyniku poszerzenia świadomości, zazwyczaj skutkuje tym, że rezygnuje się z przeszłego doświadczenia, z tych doświadczeń, które przeszkadzają nowym – tym wynikającym z szerszej świadomości. Po prostu przeżywa się je jako o wiele głębsze, przyjemniejsze, subtelne. Ambrozja życia, boski nektar 🙂 Tak mogę określić to nowe doświadczenie. No i lata mijają, a moje doświadczenie się poprawia. Zmienia się wraz z tym także to, czemu nadaję znaczenie – doceniłem prostotę życia, zrozumiałem że to to, co naprawdę daje mi szczęście. Nie wmówiłem sobie tego 🙂 a po prostu wraz ze zmianą postrzegania zmieniły się moje zainteresowania a także to, z czego czerpię największą radość (która jest nieporównywalnie większa do przeszłości).
I wg. mnie to najlepszy kierunek – medytacja wraz ze zmianą nastawienia do siebie, życia i innych, kierunek w którym znaczenie życia się zmienia a wraz z tym pojawia się głębszy sens i pełniejsze jego doświadczenie. Doświadczenie staje się coraz bardziej nieuwarunkowane i tak naprawdę, mamy zdolność podejmowania decyzji, jak to co nas spotyka, chcemy przeżyć 🙂

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s